Z ogromną tremą jechałam na przygotowania do Ewy, nie pamiętałam jak wygląda, nie znałam sali na której miało się odbyć wesele, jak się okazało, niepotrzebny cały ten stres. Młoda uśmiechnięta od ucha do ucha , od samego rana do samego końca dnia tryskała wciąż energią oraz dobrym humorem, Młody z resztą tak samo, pod tym względem dobrali się idealnie.A warto podkreślić , że poznali się dopiero w okolicy lutego 2009 .
Ślub odbył się w Kościele PW. Św. Katarzyny, to wyjątkowy Kościół dla mnie, bo właśnie tu niecałe 6 lat temu sama wychodziłam za mąż, mam do niego ogromny sentyment.
Dworek Nad Stawem okazał się naprawdę piękny. Jasna, przestronna sala z naprawdę przepysznym jedzeniem, a jedzenie to szczególnie pamiętam…Nigdzie nie jadłam tak pysznej szarlotki jak właśnie tu.
Wesele było jedyne w swoich rodzaju , szczerze : tak dobrze nie bawiłam się nigdy wcześniej! Wciąż odciągano mnie od pracy.
Ogromną przyjemność sprawiło mi fotografowanie tego dnia, dnia przepełnionego mnóstwem emocji, uśmiechów, łez.
Niestety na drugi dzień nie mogłam się zjawić , żałuję ogromnie, że nie mogłam skorzystać z zaproszenia Ewy i Michała.
Co do pleneru…fiu-fiu, dużo by opowiadać. Właściwie poszliśmy na żywioł ( takie plenery czasem są najlepsze), zaczęliśmy na stacji shell gdzie Młodzi moi się poznali, potem Plaza ( gdzie niestety nie udzielono nam pozwolenia na fotografowanie:( ) oraz park dinozaurów w Rybniku. Zanim wygłodniali wtargnęliśmy do pizzerii Wyrwigrosz ( polecam Mexicanę z sosem czosnkowym, palce lizać!!!!) zrobiliśmy rundkę wokół drzew.
No cóż, pora może coś obejrzeć?:)
1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

To nie koniec …czytaj dalej »