Dziś napiszę o dniu pełnym wrażeń.Pomyślicie sobie pewnie….: no tak, jak zwykle pewnie super para i super ślub…ale tak właśnie było, po raz kolejny.Mam chyba szczęście do Par Młodych , zawsze przychodzą do mnie takie z którymi od razu znajduję wspólny język.
Stella z Pawłem przyjechali do mnie podpisać umowę z prawie półtorarocznym wyprzedzeniem i do samego ślubu już się nie widzieliśmy. Przez ten czas pamięć moja trochę się zatarła i nie mogłam sobie przypomnieć jak oboje wyglądają. Podczas przygotowań już w przeciągu pierwszych 30 min. zdążyła mnie ująć swoją otwartością, szczerością, niesamowitą energią.Rzadko tak dobrze czuję się w obcym miejscu. Tu od samego początku czułam się nie jak osoba która przyjechała do pracy, lecz jak gość.
Paweł tak samo jak Stella zrobił na mnie duże wrażenie, nie tylko wyglądem. Wpatrywał się w swoją narzeczoną jak w najpiękniejszy obrazek. Tłumione zazwyczaj emocje tu wypisane były na ich twarzach doskonale a każde ich spojrzenie na siebie wywoływało uśmiech na mojej twarzy. Ten dzień był MAGICZNY.Byłam wzruszona.
Ceremonia odbyła się w starym drewnianym Kościółku św. Walentego potocznie nazywanym „Walenciakiem”, liczącym sobie prawie 400 lat. Już w 1929 roku został uznany za zabytek i mimo , że od tamtego czasu przeżył dwa pożary, przetrwał. Do tej pory czuję ten specyficzny zapach.
Tym razem zdjęcia chciałabym pokazać w troszkę inny sposób.Bardzo proszę Was o komentarz i ocenę, który sposób oglądania bardziej przypadł Wam do gustu? Taka forma jak tu-prezentacji? Czy może jak dotychczas-wklejone wszystkie zdjęcia po kolei?



















































.
.Forum Fotografów Ślubnych.